Jej marzenie wreszcie się spełnia. Marta od zawsze chciała poczuć tą atmosferę. Zobaczyć to wszystko na żywo. Kibicowała Polakom od małego bobasa. Tata wszczepił w nią miłość do SIATKÓWKI. I właśnie dziś dowiedziała się, że jedzie na mecz Polska-Włochy do Łodzi.
Od zawsze o tym marzyła, ale nie wierzyła w to, że kiedyś jej najskrytsze marzenie się spełni. Rano wstała, wyszperała z szafy ciemne jeansy i koszulę, zjadła śniadanie i jak co dzień wyruszyła do szkoły. Dzień w szkole nie był dla niej najlepszy. Zapomniała o pracy domowej z fizyki. Nauczyciel, który się na nią uwziął, wyśmiał ją przed klasą. Chciała jak najszybciej wrócić do domu i zasnąć. Bardzo wolno minęły jej kolejne lekcje. W końcu o 14:20 mogła spokojnie wrócić do domu.
W drodze do domu spotkała Olę. Zatrzymała się na chwilę i zamieniły między sobą kilka słów. Ola już od dawna miała kupiony bilet na Ligę Światową , a do tego na mecz otwarcia Mistrzostw Świata. Marta też chciała pojechać na mecz, ale nie miała tak bogatych rodziców jak Ola. Po opowiadaniach koleżanki zrobiło jej się smutno. Pożegnała się i zmierzała w kierunku domu.
Od bramy przywitała ją Lucy. Malutka Husky o niebieskich oczach, błyszczących jak tafla wody.Na jej widok, humor dziewczyny od razu się poprawił. Marta weszła do domu. Rodzice siedzieli uśmiechnięci przy stole, a w powietrzu unosił się zapach smacznej pieczeni, którą mama przygotowuje na specjalne okazje. Była zdziwiona tym, że mama przygotowała to danie. Weszła do kuchni i usiadła przy stole z rodzicami. W pewnym momencie tata wstał, podszedł do córki, przytulił ją i powiedział:
-Kochanie, wiem jak bardzo chcesz jechać na ten mecz. Wiem, że kochasz siatkówkę, ale...
-... ale nie mamy tylu pieniędzy, aby móc na niego jechać.
-Tu Cię zaskoczę, że nie. Odkładaliśmy co miesiąc razem z mamą kilkanaście złotych i w ten sposób uzbierała się niezła suma. Popatrz na mnie - powiedział.
Marta podniosła oczy znad stołu i popatrzyła swoimi brązowymi oczami w stronę ojca, który schował bilety za plecami.
-Prawa czy lewa?
-Prawa - odpowiedziała.
Tata wyciągnął prawą rękę zza pleców i oczom Marty ukazały się trzy bilety na mecz.
Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Łzy napłynęły jej do oczu. Jedyne co w tym momencie mogła zrobić to przytulić rodziców. Przytuliła i mocno i powiedziała szczere "Dziękuje!"
Od razu poleciała zadzwonić do Oli. Strasznie chciała podzielić się z nią tą nowiną.
-Hej.
-Hej.
-Zgadnij co się stało.
-Tomek do Ciebie napisał?
-Coo? Nie. To coś o wiele lepszego. Zgaduj dalej.
-Coś lepszego od Tomka? Nie wierze. Bartek?
-To może już nie zgaduj. Tata kupił bilety na mecz !
-Świetnie. Cieszę się razem z Tobą. Na który mecz jedziesz?
-Polska-Włochy do Łodzi.
-Świetna wiadomość.
-Wiem. Strasznie się cieszę. Muszę kończyć. Mama naszykowała obiad. Mamy dzisiaj tą pyszną pieczeń, którą uwielbiasz.
-Okej. Smacznego i do jutra.
-Pa.
Marta odłożyła słuchawkę i poleciała do kuchni. Wciąż nie mogła uwierzyć w to co zdarzyło się kilkanaście minut temu. Zapomniała już o beznadziejnym dniu w szkole. Teraz tylko liczył się dla niej 15. czerwiec. Zjadła pieczeń i poszła na trening. Nie mogła trzymać tego w sobie, więc wszystkim powiedziała, że jedzie na mecz. Każda z dziewczyn strasznie jej zazdrościła, ale cieszyły się szczęściem Marty, bo wiedziały jak bardzo chciała zobaczyć mecz siatkówki na żywo. Po powrocie do domu, zobaczyła tatę siedzącego na kanapie i oglądającego telewizję. Podeszła do niego. Jeszcze raz mocno przytuliła i powiedziała:
-Tato, dziękuję. Kocham Was.
-Nie ma za co córeczko. My Ciebie też.
Musiała jeszcze zrobić pracę domową, więc poleciała do pokoju. Napisała referat na polski i zaczęła rozmyślać jak to będzie. Czyją koszulkę wziąć, czy zdobędzie jakieś autografy. Na tych przemyśleniach minęło jej całe popołudnie. Nim się obejrzała zegarek wskazywał godzinę 22. Postanowiła pójść pod prysznic i położyć się spać. Po 15 minutach leżała już w łóżku. Mimo tego, że była bardzo, ale to bardzo zmęczona nie mogła zasnąć. Jej myśli wciąż krążyły wokół meczu. Jednak po kilku godzinach kolejnych rozmyśleń zasnęła.
Kolejny rozdział postaram się dodać w środę lub czwartek. :)
Każdy dodany przez Was komentarz będzie mnie bardzo satysfakcjonował i zachęcał do dalszej pracy. Mam nadzieję, że dalsza część tego opowiadania spodoba Wam się jeszcze bardziej. :)